|
Blog > Komentarze do wpisu
Quo vadis, socjologio? O public sociology Michaela Burawoy’a.
Socjologia, jako nauka, narodziła się na początku XIX wieku. Przez kolejne lata zmieniała się, ewoluowała, rodziły się kolejne teorie i koncepcje. Kiedyś opiszę to dokładniej, tłumacząc co, gdzie, kiedy i jak. Teraz chciałabym opowiedzieć o jednym z najnowszych pomysłów na funkcjonowanie socjologii jako dyscypliny naukowej: o public sociology Michaela Burawoya. [Burawoy] to profesor University of California Berkeley, były przewodniczący American Sociological Association (Amerykańskiego Towarzystwa Socjologicznego), postać o bogatym naukowym życiorysie. W 2004 roku po raz pierwszy publikował swoje rozważania dotyczące public sociology, zapomnianej, ale niezmiernie wartościowej według niego gałęzi wiedzy socjologicznej W 2005 roku, w American Sociological Review ukazał się jego [artykuł] poświęcony kondycji współczesnej socjologii. Artykuł ma postać 11 tez, z których część odnosi się do funkcjonowania socjologii jako takiej, a część jest zwróceniem uwagi na public sociology właśnie. W tym miejscu chciałabym zaznaczyć, że cała niniejsza notka najeżona będzie angielskimi zwrotami – nie chcę tłumaczyć określeń Burawoy’a, obawiając się, że żaden z moich przekładów nie odda istoty rzeczy. Zdaję się w tym momencie na językową intuicję czytelników. Według Burawoy’a socjologia jako nauka dzieli się na cztery ‘subsocjologie’: professional, critical, policy i public. Każda z nich jest pewną specyficznym spojrzeniem na socjologię, na jej cele i metody; to orientacja na pewne rodzaje wiedzy i sposoby jej legitymizacji; to socjologia skierowana do określonych osób, jak to określa Burawoy: do określonej publiczności. Najbardziej rozwinięta jest professional sociology, czyli socjologia uprawiana w ramach uniwersyteckich murów, skierowana do pracowników naukowych i studentów. To przede wszystkim realizacja rozmaitych projektów badawczych, których celem jest sprawdzenia założeń, teorii, koncepcji, najróżniejszych pytań badawczych. To socjologia grantów, badań terenowych, seminariów naukowych; to socjologia raportów z badań i książek. To socjologia łącząca teoretyczne z empirycznym i szukająca między nimi zasad korespondencji (odpowiedniości). To socjologia, gdzie prawda definiowana jest jako spełnienie norm naukowości. To socjologia, której grozi samo-cytowanie się, jako element uzasadniania własnych racji. W murach uniwersytetów rozwinęła się także druga ‘subsocjologia’, będąca niejako przeciwwagą dla professional sociology, a mianowicie critical sociology. To socjologia zainteresowana wiedzą nie instrumentalną, ale refleksją naukową. To krytyczna debata o samej socjologii prowadzona w jej ramach, pomiędzy rozmaitymi stanowiskami i orientacjami teoretycznymi. To taki ‘anioł stróż’, który nie pozwala professional sociology popaść w samozachwyt, w samouwielbienie dla własnej mądrości; nie pozwala uznać, że oto świat społeczny został rozszyfrowany i wiemy już o nim wszystko. Jednocześnie jednak, critical sociology sama nie jest wolna od grzechu dogmatyzmu – granice bezpieczeństwa stanowić ma właśnie możliwość debaty i wymiany poglądów. Poza uniwersytetami rozkwitła policy sociology, czyli socjologia nastawiona na wiedzę bardzo konkretną, pragmatyczną, efektywną. To socjologia ośrodków badań społecznych, agencji reklamowych i marketingowych, działów public relation i human research w przedsiębiorstwach. To socjologia, z której rezultatami działań najczęściej ma do czynienia zwykły przeciętny obywatel, czasem nie zdając sobie zupełnie z tego sprawy. To socjologia wykorzystywana przez profesjonalistów po to, by spełnić życzenia określonego klienta, stąd zagrożona grzechem serwilizmu. Michael Burawoy zauważa, że powyższe trzy ‘subsocjologie’ są w pewien sposób hermetyczne. Professional i critical funkcjonują w obrębie uniwersytetów, a ich dorobek często jest dla nie-socjologów zupełnie niezrozumiały. Niby to nauka opisująca społeczeństwo, które każdy powinien dobrze znać, ale jakoś tego społeczeństwa poznać tam nie można – rozbite jest na dziwne struktury społeczne, pola, grupy i instytucje, gdzieś chowa się w sieci socjologicznych pojęć. Z kolei policy sociology jest w służbie tych, których stać na zamówienie i sfinansowanie badań społecznych. To oni zyskują wiedzę o świecie, wiedzę o tym co i jak, wiedzę o mechanizmach rządzących życiem społecznym. I mogą wykorzystać tę wiedzę po to, by skuteczniej kierować, zarządzać, ale i manipulować. Według Burawoy’a nie ma praktycznie socjologii, która byłaby skierowana do zwykłych ludzi. Taką socjologią ‘obywatelską’ jest public sociology, czyli nauka skoncentrowana na publicznym wizerunku tej dyscypliny naukowej, prezentująca własne dokonania w przystępny i zrozumiały sposób, ucząca podstawowych socjologicznych pojęć i koncepcji. To sposób na ‘odczarowanie’ socjologii, by przestała być nauką uniwersyteckich mędrców i speców od marketingu. To nauka w służbie obywateli, współtworzona w dialogu między socjologami i nie-socjologami. Ona czerpie z dorobku pozostałych ‘subsocjologii’, unikając jednocześnie ich hermetyczności i niedostępności. To socjologia, która pozwala społeczeństwu rozumieć i kontrolować władzę i rynek, rozumieć zależności kulturowe. Według Burawoy’a public sociology jest przyszłością socjologii, jej naturalnym, możliwym i koniecznym kierunkiem rozwoju. Tylko w ten sposób socjologia przestanie kojarzyć się z wiedzą tajemną, niezrozumiałymi pojęciami i quasi-receptami na to, jak manipulować innymi, a zyska nowe, społeczne oblicze. 13.07.2007 / szuflada: na marginesie zajęć spis zawartości szuflady jest [tutaj] ostatnie notatki i całe socjoszpiegowskie archiwum znajdziesz [tutaj] piątek, 13 lipca 2007, ag_nessie
TrackBack
Cztery nbsp socjologie
z Intelektualne Zbieractwo
Jakoś tak niepostrzeżenie ten blog stał się zbyt technologiczny. Aby w pełni zasługiwał na swój opis, powracam dziś miejmy nadzieję na dłużej do socjologii. Dzięki Socjoszpiegowi pseudonim trafny, choć trochę mylący bo kryje się za ... » Wysłany 2007/07/16 22:55:06
Komentarze
2007/08/07 00:23:24
Socjologia jest nauką dość "żarłoczną" - łatwo wkracza na tereny innych dyscyplin naukowych, przyswaja to, co w nich najbardziej jej odpowiada, porzuca najmniej interesujące zagadnienia. W efekcie sama socjologia rozrasta się do niebotycznych rozmiarów mnożąc własne subdyscypliny i specjalizacje, przejmując niesocjologiczne metody badawcze, słowniki pojęć i teorii. I coraz trudniej znaleźć wyraźną i precyzyjną granicę między socjologią a innymi naukami.
Socjologia z jednej strony kreuje się na królową nauk, dyscyplinę podstawową, o wiedzy fundamentalnej dla zrozumienia współczesnego świata. Ale z drugiej strony, tożsamość socjologii zatraca się, bo pomoc niesiona innym naukom nie jest taka znów "bezkosztowa" - wśród wpływów innych dyscyplin naukowych rozmywa się odrębność socjologicznego patrzenia na świat. |
UWAGA!
Blog zamknięty! Nie będzie już nowych notek, nie odpowiem na maile i komentarze. Choć wciąż co jakiś czas będę tu zaglądać i każdy komentarz na pewno przeczytam. Socjoszpieg w innych miejcach Sieci to nie ja! Socjoszpiegiem byłam tylko tutaj!
Czytelniku!
Zanim palce na klawiaturze ułożą się Tobie w 'Ctrl+C' i 'Ctrl+V', pomyśl chwilę - zapewne pojęcie praw autorskich obce Tobie nie jest. Dlatego uszanuj moją pracę i kopiując jakikolwiek tekst, zawsze podaj źródło (czyli link do tej strony). |
Ten związek oczywiście jest refleksją naukową, aczkolwiek socjolingwistyka właśnie chyba powoli "schodzi z piedestału" uniwesyteckiego. Podobne drogi, punkt wyjścia podobny. Dziękujemy ci socjologio, że jesteś. Jesteś nam (językoznawcom, literaturoznawcom) bardzo potrzebna, chociaż chyba za mało o tobie wiemy :(