Jestem socjologiem. Szpiegiem w służbie Nauki.
Blog > Komentarze do wpisu
Habitus i dobór partnera, czyli komu ślubuje się miłość, wierność etc.
Poniższa notka to pomoc udzielana w ramach ‘Pogotowia Socjologicznego’. Było pytanie, jest odpowiedź.


Habitus jest jednym z kluczowych pojęć teorii socjologicznej Pierre’a Bourdieu, choć to nie on wymyślił to pojęcie. O habitusie pisali m.in. Durkheim czy Weber. Jednak to właśnie u Bourdieu habitus awansował do rangi centralnego pojęcia teorii.

Jerzy Szacki tak rekonstruuje znaczenie pojęcia habitus: ‘rezultat oddziaływań socjalizacyjnych, jakim podlega w ciągu życia jednostka, rezultat interioryzowania przez nią społecznych norm i wartości, tj. całokształt nabytych przez nią i utrwalonych dyspozycji do postrzegania, oceniania i reagowania na świat zgodnie z ustalonymi w danym środowisku schematami (…) jest zjawiskiem wielowymiarowym, obejmującym to wszystko, co cokolwiek jednostka przyswoiła sobie żyjąc w określonym miejscu przestrzeni społecznej, mając taką, a nie inną rodzinę, chodząc do takich, a nie innych szkół, obracając się w takim, a nie innym towarzystwie itd.

Warto zaznaczyć, że habitus kształtuje się przez całe życie jednostki, choć oczywiście najistotniejsze są doświadczenia wyniesione z socjalizacji pierwotnej (pierwsze lata życia człowieka). Habitus nie jest raz na zawsze ustaloną strukturą, ale podlega nieustannej konstrukcji i rekonstrukcji. Nie jest przeznaczeniem, które determinuje losy jednostki, choć jego zasób zdecydowanie wyznacza zakres działań przez jednostkę podejmowanych.

By rozważyć kwestię doboru partnerskiego, potrzebne jest jeszcze jedno pojęcie ze słownika Bourdieu: przemoc symboliczna. Jest to przemoc, polegająca przede wszystkim na narzuceniu przez jedną grupę innym własnych norm, wartości, wzorów zachowań. Przemoc ta może mieć także swoje ‘materialne’ oblicze, jako przyzwolenie dla pewnych aktów agresji fizycznej, minimalizowanie ich znaczenia i rozgrzeszanie sprawców. Przemoc symboliczna jest narzucaniem pewnej optyki widzenia świata przez pewną grupę społeczną dla jej własnych korzyści. Habitus jednostek grupy uprzywilejowanej nie dopuszcza możliwości, by coś działo się wbrew ich woli. Habitus jednostek grupy zdominowanej sprawia, że myślą i postępują tak, jak chcą tego uprzywilejowani. I też nie widzą innej możliwości. Co więcej, sądzą, że tak trzeba, że tak powinno się postępować, że to jest dla nich korzystne.

A co to ma wspólnego z doborem partnera życiowego? Według Bourdieu jest to jedna z sytuacji, gdy mamy do czynienia z czystą przemocą symboliczną i kształtowaniem habitusu jednostek zdominowanych wedle woli grupy uprzywilejowanej. Zdominowane według Bourdieu są kobiety, a narzucają swoją wolę mężczyźni. Kobieta, szukając odpowiedniego partnera życiowego, kieruję się określonymi zasadami, np.: ma być wyższy od niej, starszy, lepiej sytuowany, lepiej wykształcony, lepiej zarabiający, silny, stanowczy i zajmujący się raczej samochodami niż gotowaniem. Taki wzór wpajany jest kobietom w trakcie socjalizacji, wchodzi w skład ich kobiecego habitusu i determinuje pulę potencjalnych partnerów. Tymczasem wzór ów nie jest obiektywnie najlepszy dla kobiet, ale jest realizacją tego, jak w relacjach z kobietami chcieliby być postrzegani mężczyźni.

Męska dominacja kształtowana była przez wieki, ‘jest – jak pisał Bourdieu - potwierdzana przez obiektywne struktury społeczne oraz bazujące na płciowym podziale pracy działania w sferze produkcji i reprodukcji (biologicznej i społecznej)’. Innymi słowy, pewne obiektywne czynniki pomogły uformować się męskiej dominacji, ale ona sama nie przetrwałaby wieków, gdyby nie mechanizm przemocy symbolicznej: autodeprecjacji kobiet i wywyższania się mężczyzn. Z drugiej zaś strony – tam gdzie słabną owe obiektywne czynniki, tam przemoc symboliczna też traci na znaczeniu. Praca kobiet, ich finansowe uniezależnianie się, zdobywanie wyższego wykształcenia i wiele innych kwestii sprawia, że także w przypadku doboru partnera kobiety skłonne są do zachowań innych niż dotychczas przyjęte za obowiązujące. Przyszły mąż nie musi być już koniecznie starszy, wyższy, lepszy – są w stanie zaakceptować innego wybranka niż we wzorze i wcale nie będą czuły się niepełnowartościowe, bo idą przez życie z ‘odmieńcem’.

Jednak zmiany na szeroką skalę – taki powszechny bunt kobiet – według Bourdieu nie może polegać tylko na tym, że kobiety zrozumieją zasady przemocy symbolicznej, pojmą sposób, w jaki kształtowany jest ich habitus. Sama świadomość nie wystarcza, by zmienić własne życie. Są przecież stale obecne owe obiektywne czynniki, jest kontrola społeczna. One także powinny ulec przekształceniom, jeśli mechanizm przemocy symbolicznej, męskiej dominacji miałby zostać unicestwiony.

Jako ilustrację tego, o czym pisał Bourdieu, chciałabym przytoczyć artykuł Krzysztofa Tymickiego pt. ‘Starokawalerstwo i staropanieństwo. Analiza zjawiska.’, zamieszczony kilka lat temu w ‘Studiach Socjologicznych’. Autor analizuje przyczyny, dla których pewne jednostki pozostają w stanie wolnym. Wymienia dwie grupy najbardziej ‘narażone’ na bezżenność: ubogich i niewykształconych mężczyzn z terenów wiejskich oraz zamożne, dobrze wykształcone kobiety z dużych miast. Wyjaśnieniem jest według Tymickiego wzór doboru partnera, który obowiązuje w naszej kulturze. Wzór ten zakłada, że mężczyzna powinien zajmować wyższą pozycję społeczną od swojej partnerki i według tego wzoru postępują obie płcie (nakaz habitusu).

Dlatego właśnie wymienieni przed chwilą mężczyźni mają dużą szansę na spędzenie życia jako starzy kawalerowie – nie ma bowiem tylu kobiet, które zajmowałyby niższą od nich pozycję społeczną. A wyżej sytuowana pani raczej na nich nie spojrzy i oni sami by tego w zasadzie nie chcieli. Podobnie jest w wykształconymi i zamożnymi kobietami – dla nich pula potencjalnych partnerów jest bardzo mała, a niżej sytuowanego w strukturze społecznej pana raczej nie chcą i również żaden taki nie pali się do ożenku z nimi. Oczywiście w obu sytuacjach są wyjątki, ale zdarzają się one raczej na zasadzie potwierdzania reguły.

Na marginesie warto zauważyć, że w świetle analiz Tymickiego, jest grupa mężczyzn, która nie odnosi korzyści z obowiązującego wzorca doboru partnera. Dla nich utrwalana w przemocy symbolicznej męska dominacja jest jak strzał do własnej bramki. Nie jest to jednak w stanie zmienić sytuacji ogółu kobiet i mężczyzn, bo większa część panów jednak odnosi korzyści. Dlatego też wzór trwa wpajany w habitus kolejnych pokoleń.


 
16.04.2007 / szuflada: socjopomocnik


spis zawartości szuflady jest [tutaj]

ostatnie notatki i całe socjoszpiegowskie archiwum znajdziesz [tutaj]






poniedziałek, 16 kwietnia 2007, ag_nessie

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: lord percy percy, *.chello.pl
2007/04/26 22:13:50
bardzo dziekuje za odpowiedz na moje pytanie :)

pozdrawiam

b.
-
Gość: Arsinoa, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/17 21:56:48
Bardzo interesujący artykuł. Czy mogłabym się dowiedzieć, jaka literatura została użyta? Z góry dziekuję za odpowiedź.
-
Gość: asia, 150.254.106.*
2009/05/29 22:37:15
ja rónież proszę o bibliografię :)
-
Gość: , 89.230.86.*
2010/05/22 19:21:41
Świetny artykuł, w końcu zrozumiałam co to jest ten habitus:) Dziękuję.
-
Gość: bourdi, 193.0.117.*
2011/05/29 21:30:50
bibliografia to wygląda mi ze;
1 Wikipedia
2 HMS - j Szacki
-
ag_nessie
2011/05/29 21:37:00
1. - nie. To wikipedia ściąga ode mnie. Nie pierwszy raz. Czasem nawet pojawiam się w przypisach :) Lub - ewentualnie - korzystamy z tych samym źródeł.
2. - tak, co nie jest trudne do odkrycia, zważywszy, żem Szackiego zacytowała imienne.
3. - były też inne źródła.
-
Gość: , *.2-4.cable.virginmedia.com
2011/12/17 00:15:40
a co to znaczy "żem"....?
-
Gość: gość, *.torun.mm.pl
2014/02/09 11:48:22
to takie wydłużenie, że
UWAGA!
Blog zamknięty! Nie będzie już nowych notek, nie odpowiem na maile i komentarze. Choć wciąż co jakiś czas będę tu zaglądać i każdy komentarz na pewno przeczytam.

Socjoszpieg w innych miejcach Sieci to nie ja! Socjoszpiegiem byłam tylko tutaj!

Czytelniku!
Zanim palce na klawiaturze ułożą się Tobie w 'Ctrl+C' i 'Ctrl+V', pomyśl chwilę - zapewne pojęcie praw autorskich obce Tobie nie jest. Dlatego uszanuj moją pracę i kopiując jakikolwiek tekst, zawsze podaj źródło (czyli link do tej strony).