Jestem socjologiem. Szpiegiem w służbie Nauki.
Blog > Komentarze do wpisu
Egzekucja Saddama, czyli między miłosierdziem a lex talionis.
Saddam Husajn nie żyje, został stracony dziś o świcie. Dołączył tym samym do jakże ‘zacnego’ grona martwych dyktatorów: Hitler, Stalin, Mussolini, Ceausescu, Milosevic, Pinochet i wielu innych. Niektórzy sami wybrali się na tamten świat, innym udzielono w tym względzie pewnej pomocy, by ‘ten, który skrzywdził człowieka prostego’ sam doświadczył karzącej ręki ludu. Rachunki zostały wyrównane, dopełniła się sprawiedliwość. Skąd jednak taki właśnie pomysł na czynienie sprawiedliwości?

Człowiek od zarania dziejów stan równowagi pojmował jako stan idealny. Niebo i ziemia, jing i jang, dobro i zło – w równych proporcjach, bez przewagi żadnego elementu. Podobnie działo się interakcjach międzyludzkich. Tu obowiązywała zasada wzajemności i to zarówno tej pozytywnej (np. rytuał Kula opisywany przez Malinowskiego*), jak i negatywnej (jeśli stała się krzywda, to musi zostać naprawiona). Wina i kara – nierozłączne, by mogła istnieć społeczna równowaga.

Starożytność zasadę wzajemności w sprawach karnych pojmowała dość prosto. Obowiązywało lex talionis, czyli prawo odwetu. „Oko za oko, ząb za ząb” – to najsłynniejsza zasada prawa talionu. Bezbłędnie kojarzona jest z Kodeksem Hammurabiego, ale charakterystyczna była dla wszystkich starożytnych cywilizacji basenu Morza Śródziemnego. Identyczne sformułowanie znajdziemy w Starym Testamencie, chociażby w Księdze Wyjścia, czy Powtórzonego Prawa (Kodeks Deuteronomiczny). Dopiero stopniowe upowszechnianie się chrześcijaństwa zmieniło zasady społecznej sprawiedliwości. Pojawiły się pierwiastki znane wcześniej kulturom Dalekiego Wschodu – przekazanie wymiaru sprawiedliwości sferze ponadjednostkowego sacrum. Sprawiedliwość nie dokonuje się tu i teraz, ale w przyszłości – mniej lub bardziej odległej, jednak zawsze nieuchronnej.

Oczywiście idealną sytuacją byłoby, gdyby jedynym sędzią byłby Bóg, bóstwo, los. Nikt nie mógłby mieć pretensji o zbyt niski lub zbyt surowy wyrok, nie byłoby podejrzeń o stronniczość i korupcję. Ale takie powierzenie wymiaru sprawiedliwości sferze sacrum uderza w pewien sposób w spójność danej zbiorowości. Bo wystarczy, że jedna osoba zwątpi, zaneguje taką ideę sprawiedliwości, by za chwilę okazało się, że nie powszechnego poczucia równowagi między winą i karą. I nie ma podstaw, do sprawnego funkcjonowania kontroli społecznej – jak bowiem powstrzymać jednostki przed szkodliwymi czynami, skoro one same nie wierzą w jakąkolwiek możliwość ukarania ich? Dlatego właśnie pojawiła się idea ziemskich przedstawicieli sakralnego wymiaru sprawiedliwości - pod postacią wszelkich boskich namiestników, pomazańców, trybunałów i sądów działających w imię ‘sprawy wyższej’.

Przywrócenie wymiaru sprawiedliwości sferze profanum dokonało się m.in. wraz z laicyzacją państw, walką o prymat władzy świeckiej i umacnianiem administracji państwowej. Tu kłania się oświecenie, absolutyzm i dziedzictwo Rewolucji Francuskiej. Znów ludzie wymierzają sprawiedliwość, ale miejsce bóstw zajęło państwo. To państwo, w postaci władzy sądowniczej, decyduje o winie i karze, o tym, jak zadośćuczynić społecznemu poczuciu równowagi między dobrem i złem.

We współczesnym wymiarze sprawiedliwości wciąż pobrzmiewa echo dwóch starożytnych wizji rozwiązywania problemy winy i kary. Z jednaj strony wciąż obowiązuje mniej lub bardziej zakamuflowane lex talionis – przy czym to nie poszkodowani, czy krewni ofiar dokonują zemsty, lecz robi to w ich imieniu państwo: wymierza grzywnę, wyznacza odszkodowanie, skazuje na karę więzienia, czy pozbawia życia. Z drugiej strony mamy dziedzictwo myśli chrześcijańskiej, chrześcijańskiego miłosierdzia i współczucia, których ślady odnajdziemy w postulatach praw człowieka, humanitarnego traktowania każdej jednostki, w sprzeciwie wobec tortur i kary śmierci. Nie twierdzę przy tym, że postulaty humanitaryzmu należy wywodzić tylko i wyłącznie z ideologii chrześcijańskiej – źródeł tego sposobu myślenia jest więcej, aczkolwiek jednym z nich na pewno jest Chrystusowe ‘kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem’ i prośba o nadstawianie drugiego policzka. Jeśli nie jesteśmy w stanie wybaczyć sprawcy, to powinniśmy chociaż powstrzymać się od zemsty, upokorzenia go, chęci zabicia.

Egzekucja Saddama Husajna wzbudziła wiele kontrowersji na całym świecie. Pomijając względy polityczne, owe różnorodne reakcje wynikają m.in. z różnego pojmowania sprawiedliwości. Cieszą się zwolennicy lex talionis. Swoje ubolewanie wyrażają ci, dla których sprawiedliwość jest zbyt poważną kwestią, by – zwłaszcza w kategoriach życia i śmierci – mógł o niej rozstrzygać człowiek.


* rytuał Kula opisał w swojej analizie społeczności triobriandzkich Bronisław Malinowski. Rytuał ten ma wiele znaczeń, ale jego podstawową funkcją jest podtrzymywanie i umacnianie więzi między plemionami rozproszonymi na kilku wyspach. Kula polega na wymienianiu między sobą podarków: z wyspy na wyspę, w kierunku zgodnym ze wskazówkami zegara krążą naszyjniki, a w przeciwnym kierunku – bransoletki. Co roku odbywa się publiczna wymiana. Tubylcy z jednej wyspy płyną na drugą, przywożą naszyjniki, a w zamian dostają bransoletki. W ten sposób przedmioty okrążają cały archipelag. W Kula nie jest aż tak istotna wartość ekonomiczna podarków – najważniejszy jest sam fakt dokonania wymiany: coś za coś, tak by istniała równowaga. Kula w pewnym stopniu znamy ze swojego codziennego życia, bo na podobnych mechanizmach opiera się zwyczaj dawania sobie prezentów: gwiazdkowych, urodzinowych, rocznicowych. Dajemy podarek i mamy – na zasadzie wzajemności – prawo oczekiwać, że i nam zostanie coś kiedyś sprezentowane. I podobnie jak w Kula, gdy pominiemy wartość ekonomiczną podarków, okaże się, że najistotniejszy jest sam fakt dawania – jako wyraz pamięci, umacniania więzi.



30.12.2006 / szuflada: refleksy


spis zawartości szuflady jest [tutaj]

ostatnie notatki i całe socjoszpiegowskie archiwum znajdziesz [tutaj]





sobota, 30 grudnia 2006, ag_nessie
Komentarze
2006/12/31 22:35:14
Pytanie:czy Saddam uśmiercony nie jest groźniejszy dla Ameryki niż Saddam żywy? Męczennik w kontekście religijnym i szczepowym sunnitów to tykająca bomba +się mi wydaje.
-
2006/12/31 23:08:04
I masz bardzo duzo racji. Saddam usmiercony staje sie legenda, z z legendami bardzo trudno sie walczy. No i jeszcze ten nieszczesny film z egzekucji - Saddam spokojny, za spokojny, nawet dosc pewny siebie, nie krzyczy, nie blaga, jeszcze na koniec kloci sie o swoja wizje historii, wzywa imie Allaha. Jak meczennik, ktorym pewnie dla wielu osob sie stanie.
-
Gość: , ip-81-1-73-127.cust.homechoice.net
2007/01/01 12:43:27
Zginal tak jak zyl: brutalnie.Ale w ostatnich momentach pokazal wiecej prostej ludzkiej godnosci i odwagi niz jego oprawcy.Jego ostatnia modlitwa przerwana w pol slowa prze katow jest symbolem czegos co trudno mi ujac w slowa. Homo sum humani nil...?
UWAGA!
Blog zamknięty! Nie będzie już nowych notek, nie odpowiem na maile i komentarze. Choć wciąż co jakiś czas będę tu zaglądać i każdy komentarz na pewno przeczytam.

Socjoszpieg w innych miejcach Sieci to nie ja! Socjoszpiegiem byłam tylko tutaj!

Czytelniku!
Zanim palce na klawiaturze ułożą się Tobie w 'Ctrl+C' i 'Ctrl+V', pomyśl chwilę - zapewne pojęcie praw autorskich obce Tobie nie jest. Dlatego uszanuj moją pracę i kopiując jakikolwiek tekst, zawsze podaj źródło (czyli link do tej strony).