Jestem socjologiem. Szpiegiem w służbie Nauki.
Blog > Komentarze do wpisu
Dlaczego piszemy blogi, czyli o transparentności kultury popularnej.

Antrim napisał (2006/12/28 22:21:29): Ciekawy blog i ciekawy pomysl. Ale...wszystkim sie zdawalo, ze to socjoszpieg gral, a to echo gralo.:) Co sklania nas do pisania blogow? czy to jest ta niepokojaca wirtualna samotnosc, ten niewidzialny tlum potencjalnych fanow, ktorych probujemy wciagnac w nasza orbite? Moze syndrom chinskiej pralni? Bierzemy sasiedzkie brudy a oni biora nasze. Tapczan niewidocznego psychoanalityka? Co?
Retoryczne pytania -nie musisz odpowiadac. :-)


Odpowiadać nie muszę, ale chcę spróbować, bo i sama sobie podobne pytania stawiam :-)

Co skłania nas do pisania blogów? Odpowiedzi jest pewnie tyle, ile osób owe blogi prowadzi. Blog może być bowiem: osobistym pamiętnikiem; prywatną gazetą, gdzie publikuje się swobodnie własne opinie; forum wymiany myśli; zbiorczym listem z podróży; vortalem poświeconym jednemu zagadnieniu (najczęściej jest to hobby autora bloga) lub jeszcze czymś innym. Jak rozumiem Twoje pytania dotyczą tylko wersji ‘pamiętnik’, gdzie dokonuje się mniejsza czy większa wiwisekcja psychiki autora.

Najpierw małe wspomnienie z przeszłości. Jak byłam nastolatką to pisałam swój dziennik w brulionie w kratkę, dziennik bardzo osobisty i intymny. I pamiętam doskonale, jak bardzo zależało mi (i z resztą nadal zależy) na tym, by nikt go nie przeczytał. Tymczasem dzisiaj wpisy o podobnym stopniu intymności publikowane są w powszechnie dostępnych blogach. Dlaczego? Czyżbyśmy stali się społeczeństwem ekshibicjonistów? Poniekąd tak.

Marek Krajewski w książce „Kultury kultury popularnej” opisuje jeden ze współczesnych trendów kulturowych: kulturę transparencji. Nasze życie czynimy coraz bardziej przezroczystym i dostępnym dla innych. Lubimy cudze sekrety (co z resztą nowością nie jest), ale i chętnie dzielimy się swoimi sekretami z innymi. Niebagatelną rolę odgrywają tu media. W zasadzie to one umożliwiają transpanteryzację kultury. Tabloidy, paparazzi, reality-show, talk-show (na marginesie: ta obcojęzyczna wyliczanka powinna zastanowić socjolingwistę) – to tylko niektóre z przykładów medialnego ekshibicjonizmu, ‘obnażania się’ zarówno sławnych i bogatych, jak i zwykłych i przeciętnych.

Rozwój internetu dał nam kolejne narzędzia: własne strony www, statusy na gg czy skype (które oprócz informacji ‘zaraz będę’ niosą bardzo często wiadomości o psychicznym stanie ich autora), podcasty i videocasty (niech żyje YouTube!), czy wreszcie blogi. Teraz każdy może stać się kimś w rodzaju Angeliny Jolie czy Eltona Johna – opowiedzieć o tym, co go boli, jak widzi świat, że wczoraj wstał z łóżka lewą nogą, że napisał piosenkę, że jego kot ma artystyczne zapędy, że sąsiad z góry jest idiotą, a koleżanka z pracy to stereotypowa ‘blondi’. Jednak nie tylko o własne pięć minut sławy tu chodzi.

Transparentność współczesnej kultury to także zwielokrotniony mechanizm znany już od dawna, najlepiej osobom dużo podróżującym pociągami. Każdy użytkownik kolei miał pewnie w swoim życiu taką sytuację, gdy zdarzyło mu się wysłuchać kogoś nawet bardzo osobistych zwierzeń. Po prostu często łatwiej jest powiedzieć coś obcej osobie, niż najbliższym. Obcy ma dystans do naszego życia, nie uczestniczy w nim emocjonalnie, nie skrzywdzimy więc go, nie zranimy opowiadając naszą historię. Poza tym za chwilę pociąg stanie, wysiądziemy z przedziału, każde z nas uda się w swoją stronę i już nigdy więcej się nie spotkamy. Podobnie jest z wirtualnymi ‘spotkaniami’ autora i czytelników bloga. Kontakty internetowe są powierzchowne i chwilowe, trwają tak długo, jak odwiedziny danej strony, póki użytkownik nie wyloguje się z sieci. Jeśli ktoś nie zapisał sobie adresu danej strony to nikła jest szansa, że trafi na nią ponownie. Drugi czynnik to obcość. Blog - w tej najpopularniejszej postaci - to tylko słowa wystukane na klawiaturze i wyświetlone na ekranie komputera. Nie ma tu tembru głosu osoby opowiadającej swoją historię, jej wyrazu twarzy, gestów, często nie da się nawet określić wieku autora, nie mówiąc już o np. jego miejscu zamieszkania, wykształceniu, wykonywanej pracy. Nieprzypadkowo też najbardziej osobiste blogi prowadzone są pod ukryciem nicków. Ukryci za zasłoną elektronicznych znaków prowadzą spowiedź przed równie zawoalowanym słuchaczem. W ten sposób łatwo jest powiedzieć wiele bardzo intymnych spraw. Zwłaszcza, że transparentna kultura popularna wyznacza taką modę: ujawniania wszelkich sekretów, czynienia naszego życia na wskroś przezroczystym.



29.12.2006 / szuflada: socjopomocnik



spis zawartości szuflady jest [tutaj]

ostatnie notatki i całe socjoszpiegowskie archiwum znajdziesz [tutaj]






piątek, 29 grudnia 2006, ag_nessie

Polecane wpisy

Komentarze
2006/12/30 16:00:57
Dziekuje za odpowiedz, chociaz jej nie oczekiwalem. Komentarz musi byc krotki, bo blog to nie lista dyskusyjna. A dyskusja miedzy-blogowa(klechdami i socioo7)jest forma dotad nieznana.:-) Popularnosc blogow jest mierzona (na Bloxie) iloscia odwiedzin i komentarzy,wiec tutaj wygrywaja (1)porn (2)znane osoby (3)gadu-gadu osobiste.Moze maja jakies inne kryteria, ale z przegladu "100" i "Polecamy"tak mi to wyglada. Jesli nikt cie nie czyta (co wynika ze statystyk)to piszesz w proznie.Jako stary dziennikarz nie widze sensu pisania dla siebie w internecie. Mysle jednak, ze blogging jest wciaz w powijakach. Cos z tego wyniknie. Albo nic. Pomyslnego 2007.
-
2006/12/30 18:15:58
Dlaczego blog nie może być listą dyskusyjną? Wszak w jakimś celu dano nam możliwość komentowania, więc wykorzystajmy to :-) Dyskusja międzyblogowa mogłaby być wersją rozszerzoną, np. ja piszę notkę u siebie - Ty odpowiadasz mi w swoim blogu, podając przy tym link do mnie, potem ja znów u siebie itd.
Co do popularności blogów i masowego cztelnictwa - faktycznie, jeśli blog ma być miejscem dzielenia się własnymi przemyśleniami ze światem, to byłoby całkiem przyjemnie, gdyby te przemyślenia czytał ktoś poza autorem. Tyle, że tu dużo od autora wlaśnie zależy. Oto moje wymyślone naprędce sposoby na blogowy marketing:
1. przykuwający uwagę tytuł notki - pojawi się na minutę w głównej stronie bloxa i przysporzy czytelników; jest szansa, że ktoś skomentuje i blog trafi do 'ostatnio skomentowanych', a największym szcześciem byłoby dostrzeżenie przez adminów i promocja na głównej stronie gazeta.pl :-)
2. odwiedzanie, czytanie i komentowanie innych blogów - zawsze można zostawić dyskretny mniej lub bardziej link do siebie;
3. forum (dowolne, nie tylko gazeta.pl) - wersja minimalna to posty i sygnaturka z linkiem; wersja maksymalna to założenie nowego wątku/prywatnego forum, najlepiej by był kontrowersyjny, o chwytliwym temacie;
4. status na gg/tlenie/skype itp - im więcej mamy znajomych, tym większa szansa na masowe czytelnictwo;
5. ostatecznie można też link do bloga zamieścić w mailowej sygnaturce, a nawet wysłać wszytskim znajomym zapraszające maile - ale to wersja dla zdesperowanych :-)
Tobie również Do Siego!
-
2006/12/30 19:03:39
Tonacy socio sie chwyta. :) Ciekawia mnie argumenty za a nawet przeciw blogowaniu, bo mam zamiar dac sobie spokoj z klechdzeniem.Tytul bloga przyciaga uwage bardziej niz tytul wpisu. Probowalem tego tricku, ale frekwencja podskoczyla tylko o 10%. Klechdy pewnie odstraszaja swoja starozytnoscia itp. "Socjoszpieg" ma podszepty 007, 'ukladow' nawet i pasuje do obecnej psychozy w Polsce. Masz we mnie stalego czytelnika, nawet jesli przestane pisac moje blah-blah-blogi.
-
2006/12/31 01:24:36
Socjotechnika to podstawa medialnego bytu :-) Tytul mojego bloga nie jest przypadkowy, troche czasu spedzilam szukajac slow, ktore oddadza dokladnie to, co bedzie dzialo sie na tej stronie, a jednoczesnie przyciagna uwage potencjalnych czytelnikow. Jak dotad tytul bloga jest wabikiem glownie w wyszukiwarkach, bo w blox.pl nie do konca mi wyszlo. Jak napisze nowa notke, to na stronie glownej ukazuje sie jej tytul i moj nick - tak juz jest blox skonstruowany. Dlatego musze 'stawiac' na ciekawe tytuly (co dla Ciebie, jako dziennikarza, nie powinno byc nowoscia :-)
Argumenty za i przeciw blogowaniu - w sumie do tej pory szukalam argumentow, ktore przekonaja mnie i tylko mnie. Nad zaleznosciami ogolniejszymi jeszcze sie nie zastanawialam. Dzieki Tobie mam co robic przed zasnieciem :-) No i mam nadzieje, ze do samego czytelnictwa sie nie ograniczysz :-)
-
2006/12/31 19:00:55
Gdzies kiedys w moeje karierze socjotechnika nazywala sie PR albo jak to dzis mowia "pijar". Po 12 latach w internecie,szukam ciagle jakiegos sensu we tym wszystkim, ale wymyka mi sie z rak. Na wszelki wypadek wpisalem Twoj blog w mojej zakladki. Ciekawej zeglugi na oceanie socjo zycze w 2007.
-
2006/12/31 23:11:40
Dziekuje za dodanie do zakladek - to wlasnie jeden z elementow marketingowego rozpowszechniania bloga ;-)
Mysle, ze zegluga bedzie ciekawa, w koncu socjolog pisze o rzeczywistosci wokol niego, a ta potrafi zaskakiwac nieziemsko. Po cichu licze tez na towarzystwo w tej zegludze :-)
-
Gość: misiuziu, *.ds5.tuniv.szczecin.pl
2007/06/13 12:07:15
Ciekawy artykuł. Szkoda, że nie już tutaj nie zajrzę bo nie chce mi zapisywać adresu bloga :-)
-
2007/06/14 13:02:51
Ależ zapisywać nie trzeba - jest wyjątkowo łatwy do zapamiętania ;-)
-
2009/11/02 13:52:40
a mi wcale nie zależy żeby ktoś czytał mojego bloga, pisze go jak najbardziej dla siebie.
UWAGA!
Blog zamknięty! Nie będzie już nowych notek, nie odpowiem na maile i komentarze. Choć wciąż co jakiś czas będę tu zaglądać i każdy komentarz na pewno przeczytam.

Socjoszpieg w innych miejcach Sieci to nie ja! Socjoszpiegiem byłam tylko tutaj!

Czytelniku!
Zanim palce na klawiaturze ułożą się Tobie w 'Ctrl+C' i 'Ctrl+V', pomyśl chwilę - zapewne pojęcie praw autorskich obce Tobie nie jest. Dlatego uszanuj moją pracę i kopiując jakikolwiek tekst, zawsze podaj źródło (czyli link do tej strony).